Wstęp

Jestem pedagogiem, matką wielodzietnej rodziny. Od wielu lat zajmuję się obroną życia promując modlitwę duchowej adopcji, niosąc pomoc rodzinom cierpiącym z powodu grzechu przeciwko życiu.
Duchowa terapia, którą tu przedstawiam, jest skuteczna na tyle, na ile sama uwierzysz w to, że jest Ktoś, kto naprawdę może ci pomóc, uwolnić od ciężaru winy, uleczyć bolesną przeszłość i obdarzyć nową jakością życia. To najlepszy lekarz i największy terapeuta wszech czasów – Jezus Chrystus.
Wiem, że możesz odpowiedzieć na to: chodziłam już do psychologa leczyłam się u psychiatry, próbowałam różnych terapii i spowiadałam się z tego grzechu wiele razy. Nic nie pomogło! Nikt nie zdołał usunąć mego bólu.
Proszę cię! Spróbuj jeszcze raz!. Czytaj i módl się.
To może być trudne jak wspinaczka na wysoki szczyt. Poproś Matkę Najświętszą aby ci w tym pomogła. Jak powiedział  Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort „Ona jest najlepszą przewodniczką, jest Tą, która prowadzi do Jezusa łagodniejszym zboczem”. Sama przeprowadzi cię przez bolesne doświadczenie krzyża związanego z odrzuceniem daru życia.
Nie znam twojej sytuacji, nie wiem dlaczego to zrobiłaś i co wpłynęło na twoją decyzję. O tym wiesz tylko ty i Bóg. On bierze pod uwagę wszystkie okoliczności i sam to rozsądzi.  Dla Boga nie jest przeszkodą nawet to, że zerwałaś z Nim kontakt i przez wiele lat nie byłaś w Kościele. Jego miłość jest niezmienna i zawsze czeka na ciebie z otwartymi ramionami w Sakramencie Pojednania.
Jeśli jeszcze nie wyznałaś tego grzechu – idź jak najszybciej do spowiedzi. Jezus wie o twoim grzechu, cierpiał i umierał dla ciebie na Krzyżu, pragnie byś wyznała swój grzech i zaczęła czerpać ze zdrojów Jego Miłosierdzia. Zrób to! Nie lękaj się!
Pewien kapłan posługujący w jednej ze wspólnot „Odnowy w Duchu Świętym” – opowiadał ciekawe zdarzenie, które może ci pomóc w usunięciu bariery strachu. Otóż – przyszła kiedyś do wspólnoty kobieta prosić o modlitwę wstawienniczą. Nie chciała wyjawić swojego problemu. Kapłan położył na nią dłonie i zaczął się modlić. W pewnym momencie przerwał modlitwę, pochylił się nad nią i delikatnie zapytał: „powiedz ile masz dzieci?” – kobieta milczała, a potem bardzo speszona odpowiedziała – „troje”, „a co zrobiłaś z tym czwartym?”. Zmieszana kobieta z trudem wykrztusiła – „ono się nie urodziło”. „Tak, wiem” – odpowiedział kapłan; „widzę Jezusa – stoi tu przy tobie i trzyma w ramionach twoje dzieciątko, Jezus już ci przebaczył, teraz pragnie abyś ty przebaczyła sobie”.
Istnieje jeszcze jedna przyczyna, która może być blokadą przed wyznaniem tego grzechu. To twoja obawa związana z reakcją kapłana. Może się zdarzyć, że usłyszysz od kapłana słowo, które cię zrani – to tylko człowiek, pełen słabości jak każdy z nas. Tak naprawdę idziesz do Chrystusa, aby odpuścił twój grzech i umocnił cię na dalszą drogę. Jezus powiedział do Siostry Faustyny: „Kiedy się zbliżasz do spowiedzi wiedz o tym, że Ja Sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem lecz sam działam w duszy” ( Dzienniczek, 1602 ).
Potem zacznij nowe życie. Przeanalizuj dokładnie „Kroki wiodące ku uwolnieniu z ciężaru winy”. Możesz je uczynić przedmiotem modlitwy i włączyć do wieczornego rozmyślania. Jak będziesz już gotowa, dokładnie przeczytaj wskazówki dotyczące odmawiania modlitwy  – potem odmów modlitwę.
Po odmówieniu modlitwy, przemyśl rozdział – „Aby nie ustać w drodze”. Pewnie zauważysz, że niektóre zalecenia już znasz. To celowy zamysł, na nowym etapie twej duchowej drogi. Nie można bowiem poprzestać na jednorazowym odmówieniu modlitwy i nic więcej nie robić. W życiu duchowym nie ma stania w miejscu, można iść do przodu, albo się cofać.
Jeżeli serce człowieka jest oczyszczone, ale nie zamieszkane przez Jezusa – zły duch wróci. I wziąwszy ze sobą inne duchy złe – ponownie je zasiedli. Dlatego potrzebne jest czuwanie i nasz kontakt z Bogiem przez modlitwę  i częste korzystanie z Sakramentów Świętych.
Walka duchowa trwa całe życie, ponieważ całe życie trwa proces naszego nawracania, polega na pełnieniu uczynków miłosierdzia i przykrywaniu grzechów miłością.
Jak mówi Eklezjasta: „…Wszystko ma swój czas. Jest czas opłakiwania i czas wyrywania z korzeniami, czas niszczenia i czas budowania, czas nienawiści i czas kochania …”.
Właśnie teraz nadszedł dla ciebie ten czas – czas miłowania i niesienia Dobrej Nowiny o życiu. „…Spiesz się kochać ludzi bo szybko odchodzą…” ( Ks. Twardowski ).
Nieś dobro! Bo tylko dobro może pójść za tobą, gdy będziesz przekraczać próg Ojca.
tekst: Wiesława Grzeszczak-Kowalska.